niedziela, 28 lutego 2016

Filmowo z Asheville,NC

Mieszkając w Północnej Karolinie zdana byłam nie na miejską dżunglę, a na lasy, góry, strumyki i różniaste rodzaje fauny i flory.
Nie tak wyobrażałam sobie przeprowadzkę do "wielkiego świata". No cóż, czasami zderzenie z rzeczywistością bywa bolesne. Ale! Nie żebym ja tej mojej North Carolina nie lubiła! Lubiłam. Troszkę:) Uwielbiam otoczenie natury owszem, ale przez ten rok miałam się właśnie nacieszyć betonem, wieżowcami i tłokiem w metrze. Całe życie mieszkałam w górach, więc dlatego liczyłam na zmianę. 
Dobra trochę się poużalałam - w końcu płynie we mnie polska krew i jakby nie było wróciłam na dobre do polskiej rzeczywistości:) Teraz jednak pora na pokazanie tego co ta moja NC ma do zaoferowania.
Nasza LCC lubiła wymyślać takie rozrywki, które pozwoliłyby nam spędzić czas aktywnie w trakcie naszych co miesięcznych spotkań. W sierpniu wybraliśmy się zatem do Dupont State Forest. Skąd możecie kojarzyć to miejsce? Ano z "Igrzysk śmierci. To tutaj kręcono wiele scen do pierwszej części słynnej trylogii. 
Oczywiście nie jest łatwo wychwycić dokładne miejsca ujęte w filmie. Dlaczego? Bo przecież las to las... Prawie każdy fragment lasu wygląda podobnie... Ale! Jest jedno charakterystyczne miejsce:
Jedna ze scen z Hunger Games przy Triple Falls:)

A tutaj już moja sesja przy słynnych wodospadach:










Warto wspomnieć, że w okolicach Asheville, NC kręcono nie tylko "Igrzyska śmierci". W górach Północnej Karoliny rozgrywały się między innymi sceny z takich filmów jak: "A Walk in the Woods", "Ostatni Mohikanin"(!), "Dirty Dancing", "Hannibal", "Forest Gump" czy "The Swan" z 1952 roku z rolą główną Grace Kelly.

Także apel do wszystkich obecnych czy też przyszłych au pair w USA: jeśli macie okazję to warto wplątać North Carolina do swoich planów podróżniczych:) Nie jest to wielkie WOW, ale myślę, że mimo wszystko to uroczy stan, który ma sporo do zaoferowania (ups zrobiła się reklama hahaha). Asheville leży całkiem niedaleko Atlanty, Nasheville, Memphis czy Charleston, także łatwo można zboczyć z trasy i spędzić dzień - dwa w tej okolicy. Osobiście nie lubiłam tego miasta, jednak myślę, że to tylko dlatego, że musiałam tam spędzić cały rok i na co dzień otaczali mnie świrnięci hippisi:) Bowiem Asheville to dziwne miasto, jego mieszkańcy to w większości ekologiczne świry, hippisi, wegetarianie i weganie. Śpiewający ludzie na ulicach to akurat fajny aspekt szaleństwa tego miasta:) 




2 komentarze:

  1. North Carolina mam na liście... ale ja chciałabym zobaczyć Charleston i Wilmington, gdzie kręcili One Tree Hill - mój ukochany serial od lat!
    Ale to chyba zostawię na travel month! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam w Charleston i polecam:) Ale w Wilmington niestety nie:)

      Usuń